Jak przeżyć BEZ make-up'u?

Wybaczcie za dwutygodniową nieobecność, ale mój cały tydzień był okrooopny! Tonęłam w kartkach z Angielskiego, w końcu EGZAMIN. Ale reszty dowiecie się za tydzień... Jak zdam. :D
A dzisiaj poczułam wewnętrzną potrzebę porozmawiania z Wami o makijażu. Niby taka prosta sprawa a ile robi problemów! Ostatnio coraz częściej od moich koleżanek słyszę "trzeba nałożyć tapetę, żeby się ludzie nie przestraszyli!" albo "bez pomalowanych rzęs nie wyjdę".
LUDZIE, makijaż ma sprawiać, że czujemy się lepiej, a nie jakiś przymus pod publiczkę. To ma być zabawa. Jasne, sama się maluję na co dzień, ale jest to kwestia naprawdę rzęs i tylko na jakieś specjalne wyjścia (albo specjalne niespodzianki) używam podkładu, bo zazwyczaj po prostu... MI SIĘ NIE CHCE. Kocham szminki, fakt, ale (niestety) stosunkowo rzadko je noszę, bo szkoła. Ale nie mam w ogóle problemu z wyjściem bez makijażu. Tak po prostu. I też mam pryszcze! Ba! Mam wielkie przebarwienia pod oczami, ale wiecie co? NO I CO Z TEGO??? Myślę, że 3/4 populacji miało do czynienia z trądzikiem. I ja jestem jedną z tych osób, które uważają, że to właśnie chodzenie BEZ makijażu buduje naszą pewność siebie. I kiedy nałożymy w końcu ten tusz, szminkę czy cokolwiek to DOPIERO czujemy się jak milion dolców! A przecież dla osób, które używają tych produktów non-stop jest to jakby norma (?). Nie wiem czy do końca rozumiecie o co mi chodzi.. A po drugie halo, tacy się urodziliśmy? Wychodząc z brzucha mamy nie mieliśmy pomalowanych oczu i full make-up'u. A mało tego! Byliśmy cali w krwi i dziwnym śluzie, a i tak wszyscy naokoło mówili jacy jesteśmy uroczy. Faktycznie, mamy teraz parę niedoskonałości, ale wszystko z umiarem i bez paranoi. Ta notka nie ma na celu skrytykować makijażu, bo uważam, że jest to niesamowita sztuka i cudowna rzecz, póki robimy to wszystko dla siebie, a nie dla kogoś "żeby się nie przestraszył".. Kogo się ma bać? Ciebie? PRZECIEŻ JESTEŚ PIĘKNA/Y!!! Z makijażem i bez, jeżdżąc na wózku i stojąc, mając blond włosy i rude! STOP ROBIENIA WSZYSTKIEGO DLA INNYCH! Sorry, ale zawsze będą ludzie, którym się nie spodobasz, wiec nie trać na nich czasu. Niby takie proste, ale czemu wciąż to robimy? Czemu tak ciężko się nam zaakceptować? JESTEŚ JEDYNA/Y W SWOIM RODZAJU, doceń to! Trochę zeszłam z tematu, ale emocje mnie poniosły. Jestem tu po to, żeby motywować, kocham to robić. A teraz rusz się z sofy, zmyj makijaż, stań do lustra i powiedz jak cudownie wyglądasz! Masz super tyłek, figurę, a może wszystko? Jasne! Pamiętajcie, że żeby ktoś Was pokochał albo wy kogoś najpierw zacznijcie od siebie!
JA SIEBIE KOCHAM, a ty?
Nika. <3

13 komentarzy :

  1. Uważam podobnie. Niektóre dziewczyny na prawdę przesadzają. W szkole są takie, które nakładają na siebie tonę makijażu, wstają o 5, jak nie wcześniej i nie wyobrażają sobie wyjścia z domu bez tapety. Makijaż jest potrzebny, ale czy jest on aż taki ważny? Według mnie każdej kobiecie wystarczyłby podkład, tusz do rzęs i jakaś szminka lub błyszczyk. Na większe okazje cienie, eyeliner itd. Ja mogę szczerze powiedzieć, że maluję się dla siebie, wtedy czuję się pewniej. Jednak u mnie jest to na prawdę lekkie, bo krem BB i tusz do rzęs. Więcej mi nie potrzeba. Nie chcę robić z siebie zupełnie kogoś innego. Fajnie napisane :) Pozdrawiam
    ludziesamotni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny temat, zwłaszcza teraz podczas tej wszechobecnej mody na konturowanie i mocny make up :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli ktoś się maluje, to tylko po to, aby czuć się pewniej :)
    Zapraszam -----> nijaka-jak-inni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. ja tam nie mam z tym żadnego problemu, ba makijaż robię baardzo sporadycznie. ostatnio coraz więcej się go uczę i czasem się maluję, ale w normalny dzień ograniczam się wyłącznie do posmarowania ust balsamem, bo więcej mi się nie chce. ;) i jeszcze nigdy nie zdarzyło się specjalnie wstawać wcześniej rano, żeby się pomalować, zdecydowanie bardziej wolę się przespać tych kilkanaście minut więcej. ;)
    pozdrawiam serdecznie.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mądre słowa w sumie :) powiem Ci ze kiedyś tez tak to traktowałam dopóki makijaż nie stał sie czyms co robić kocham i uwielbiam :) wiec to dla mnie sama przyjemność nakładać podkłady pudry róże i tak dalej :) najgorsze jest to gdy ludzie myślą ze jestes "pudernica" " tapeciarza" "jak możesz sie tak malować" ale ja po prostu kocham to robić :)! Dodam ze nie maluje sie mocno ;) pozdrawiam claudiyye.blogspot.com i obserwuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, ja tez uwielbiam to robic, chodzilo mi bardziej o to, ze sa ludzie, ktorzy nakladaja tone tapety dla kogos, nie potrafia akceptowac siebie, albo co gorsze, maja 13,14,15 lat i nakladaja wiecej niz nie jedna 40-latka! :) pozdrawiam i dziekuje za obserwacje!

      Usuń
    2. No fakt, o tym nie wspomniałam! Teraz właśnie coraz młodsze osoby sięgają po mocny make-up i czasami wydaje mi się, że nastolatki wyglądają doroślej niż ja a ja mam 21 :D
      pozdrowienia! :*

      claudiyye.blogspot.com

      Usuń
  6. Bardzo ciekawy post, świetnie piszesz :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w sumie nie nakładam na siebie tony tapety, bo moja rutyna to kreski eyelinerem, rzęsy i poprawienie brwi, no może od czasu do czasu jakiś podkład lub puder, ale szczerze mówiąc to ciężko byłoby mi wyjść z domu bez kresek :)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie robienie makijażu jest przyjemnością i nie zajmuje mi zbyt wiele czasu, szczególnie kiedy włączę moje ulubione piosenki :) Nie nakładam jednak zbyt wiele, ponieważ make up jest po to, zeby podkreślić urodę, a nie zakryć ją pod tonami pudru :P



    Mój blog - HELLO-WONDERFUL♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Super wpis mi osobiście nie przeszkadza to jak wyjdę bez makijażu, no chyba że dzieje się coś na mojej twarzy no to wtedy jest to konieczność kiedy opuszczam dom :) Chociaż już się strasznie do niego przyzwyczaiłam i jak się nie pomaluję to mam wrażenie że o czymś zapomniałam.

    Gattta

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że jest to kwestia kompleksów i przyzwyczajenia. Ja powoli maluję się coraz mniej :)
    http://malachowskaadrianna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz, bo to on wywołuje uśmiech na mojej twarzy!
*nie uznaję czegoś takiego jak obs za obs itd
*Wchodzę w linki, które podajecie pod komentarzem TYLKO WTEDY, jak widzę, że post został przeczytany. :)
Miłego dnia! :*

Believe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka