Ulubieńcy lutego! ♥

Hejka wszystkim!
Dzisiaj zapraszam na ulubieeeńców! Długo nie było.. Powiem Wam, że mam tyle zajęć, że nie wiem w co ręce włożyć! Dlatego przepraszam, że czasami notki są nieregularne, ale niestety do kwietnia może tak się czasami zdarzyć, ale nie zawsze zależy to ode mnie. :( ALE ZACZNIJMY JUŻ!
Piosenka miesiąca. ♥
Czy tylko w mojej głowie siedzi ta piosenka? Nawet teraz sobie słucham, haha.
Zdarzenie miesiąca. ♥
Powiem Wam, ze chyba był to mój powrót do domu z turnusu, jeżeli nie wiecie o co chodzi to tutaj odsyłam. Targały mną wtedy ogrooomne uczucia, euforia i podniecenie dawały się we, myślałam, że coś rozwale kilka godzin przed przyjazdem taty! Ale kiedy przyjechali ledwo powstrzymałam od płaczu! <3 Dlatego... tak, to było coś niesamowitego.
Zdjęcie miesiąca.
 245 days. <3
Uszczęśliwiacz miesiąca.
Nawet nie wiecie jaką radość sprawia mi nauka języka Angielskiego! Z niecierpliwością czekam na moje lekcje Angielskiego w szkole jak i w mojej drugiej ''szkole'' językowej do której również uczęszczam. Jest czasami ciężko, ale sprawia mi to ogromną radość. Mogę to nazwać moją drugą pasją. :)
Rada miesiąca.
W każdym dniu znajdź chociaż chwilę dla siebie. To naprawdę ważne, ostatnie dwa tygodnie były bardzo intensywne dla mnie, nie miałam na nic czasu, nawet na spanie i nie myśląc wtedy o sobie bardzo się krzywdziłam. Wstawałam niewyspana, zła i przygnębiona. Czasami warto zrezygnować z jednej rzeczy po to, żeby mieć siłę na kolejne. :)
To już chyba wszystko, mam nadzieję, że się podobałooo, komentujcie i zapraszam na moje social media, które znajdują się u góry w pasku. ;)
Love, Nika. <3
Czytaj dalej »

Przemyślenia Weroniki- jeżdzę na wózku, czy mam lżej?

Dostaje od Was mnóstwo pytań odnośnie tego, co daje mi blog, dlaczego go założyłam itd. I zawsze odpowiedz brzmiała "bo chciałam się komuś pokazać", ale tak naprawdę sama nie znałam odpowiedzi i dlatego tak mówiłam. I żeby nie było, to była prawda, jednakże za tym kryło się coś więcej. Ostatnio jak tak rozkminiałam nad życiem, w końcu znalazłam na to odpowiedz. Myślę, że blog jest dla mnie krokiem w przód do akceptacji siebie, chciałam spróbować swoich sił, zobaczyć czy ktoś mnie w ogóle polubi i przede wszystkim pokazać wszystkim, że mimo tego, że jestem osobą niepełnosprawną mam takie same pragnienia jak Wy. Również kocham kosmetyki, mam swoich idoli, nieraz byłam zakochana i nieraz byłam rozczarowana. Nieraz się kłóciłam, nieraz się godziłam, kocham się przytulać. Nigdy nie miałam taryfy ulgowej i nigdy takiej mieć nie chciałam, to że jeżdżę na wózku nie zmienia mojego myślenia! Nadążam za materiałem w szkole, więc dlaczego miałabym mieć coś lepiej? Dlatego że jeżdżę na wózku?! No proszę Was, to żaden wyczyn! Mało tego! Zdarzyło mi się pójść na wagary, zdarzyło mi się przeklnąć kiedy byłam zdenerwowana, chodzę sama do sklepów, jestem zakupoholiczką, pyskuje czasami rodzicom, jestem normalną dziewczyną i zawsze to powtarzałam. I chyba to jest moją główną inspiracją do tworzenia bloga. Może i prowadzę bloga jak 83747 innych dziewczyn, ale właśnie w tych głupich niekiedy notkach chce pokazać, że moje myślenie jest takie same jak wasze. I dziwnie się czuje kiedy pisze "moje myślenie, a wasze", bo w gruncie rzeczy to jest to samo, tylko że z siedzącego punktu widzenia. :) Nienawidze się nad sobą użalać i dlatego tego nie robie, nienawidzę kiedy ktoś się nade mną użala, nienawidze kiedy ktoś boi się mnie dotknąć, ale to jest normalne i ja to rozumem, nie każdy ma na codzień styczność z takimi osobami, dlatego chcę chociaż Wam to wszystko wytłumaczyć. Uwielbiam Was i tak strasznie się cieszę, że tak ciepło mnie tu przyjeliście, odwiedziliście mnie ponad 13000 i prawie 100 osób zdeklarowało się mnie czytać! <3 Nie wiem czy to co mówię ma sens, piszę to spontanicznie, pod wpływem inspiracji. I że ja nic nie osiągnę? Jeszcze się przekonamy. :) Jestem niezmiernie wdzięczna moim przyjaciołom za… akceptacje, po prostu. Że się nie bali, że są ze mną mimo że nieraz poczebuje pomocy, jestem taką szczęściarą! Wszyscy mi współczują, a wy nawet nie wiecie jakie ja mam szczęście. Mam CUDOWNYCH rodziców, brata, przyjaciół, nigdy nie zostałam wyśmiana, że jeżdżę na wózku (na pewno nie w oczy), nie mam problemów z nauką, jestem coraz bardziej samodzielna, NIE MUSZE MYĆ NACZYŃ haha. Jak byłam na tym turnusie to oprócz tego, że byli tam zdrowa młodzież tylko (albo aż) z np. skoliozą, to byli też ludzie dużo bardziej chorzy ode mnie! I wtedy dopiero zaczęłam doceniać to co mam. A mam naprawdę dużo. Potrzebowałam to z siebie wyrzucić, mam nadzieję, że pomogłam, albo że chociaż popraiwłam Wam humor. JESTEŚCIE WSZYSCY WYJĄTKOWI I PIĘKNI!
Nika, love. 

………………………………………
Snap- 
  
Insta-

 
Czytaj dalej »

3-tygodniowy turnus challange!

No hej!
Pisałam Wam w przed ostatniej notce o tym, że wyjechałam na 3tyg. turnus rehabilitacyjny w Jaworzu, więc czas na małe podsumowanie! Ja Wam teraz trochę poopowiadam i gdzie niegdzie będę wstawiać zdjęcia, które tam zrobiłam. Na wstępie powiem, że to było dla mnie mega wyzwanie, ponieważ ostatni raz kiedy byłam na turnusie miałam 11 lat, a od tego czasu mój tok myślenia się zmienił. Stałam się bardziej domownikiem, a na pewno już nie chciałam opuszczać domu na prawie miesiąc. Byłam totalnie załamana, kiedy zaczęłam się pakować i spakowałam 3/4 mojej szafy miałam płaczki w oczach, myślałam, że gorzej już być nie może. Teraz z perpektywy czasu wydaje mi się to być śmiesznie, że płakałam po nocach dlatego, że gdzieś tam wyjeżdżam, ale ja naprawdę to przeżywałam. Wiecie jak to jest, ja kocham moje łóżko, mój pokój, czuje się tu mega bezpiecznie, mam tu swoich przyjaciół, szkołe I JA MAM TO WSZYSTKO ZOSTAWIĆ?! Ja mam ten problem, że nie przywiązuje się do rzeczy materialnych, ale do miejsc. Mam nadzieje jednak, że z wiekiem mi to przejdzie, bo nie wyobrażam sobie po takim przeżyciu wyjechać na studia zostawiając mój kochany domek i wyjechać do nieznanego miasta. Ale wracając, nadszedł czas wyjazdu, ja załamana psychicznie, w ogóle porażka życiowa, ale nic innego nie zrobie, jedziemy. Dojechaliśmy, zarejstrowaliśmy się, dostaliśmy klucz do pokoju i w pierwszym momencie- przerażenie. Nie wiem czego się spodziewałam, pokój jak pokój, zaciekawy nie był, ale no chyba jasne, że nie dostane pokoju z telewizorem i łóżkiem z ikei. Przyznaje, trochę się wystraszyłam, ale odwrotu już nie było. 
                             
Pierwsze 3 dni były najgorsze, myślałam jak stamtąd uciec haha. I to nie dlatego, że personel był nie miły czy złe warunki, ja po prostu byłam przyzwyczajona do innych. Ahh, ta wygoda. Ale kiedy zaczęłam poznawać nowych ludzi i ogarniać rzeczywistość dni zaczęły mi lecieć.
Tak wygladaly pomieszczenia z pokojami
                     
Szkoła była bezproblemowa, robiłeś to na co miałeś ochotę, zbierałeś dobre oceny i luzik. Zabiegów miałam baaardzo dużo i czasami od godziny 8 rano do godziny 8 wieczorem miałam zajęcia, więc jak się wdrążyłam w cały ten plan, nie miałam nawet czasu zastanawiać się 'co by było gdyby…'. Chodziłam często na spacery, byłam w muzeum fauny i flory oraz robiłam mnóóóstwo zdjęć przyrody, bo było co podziwiać! 

                                           

                                  

                        

                                      

                                       
Tak Nas jednego dnia zasypało. <3 o takiej zimie marzyłam!
                                        

                                        

                                       

                  
Ale muszę Wam powiedzieć, że drugi tydzień zleciał mi już tak szybko! Jak przez palce. Już wszystkich znałam, i wiecie jak to jest- najgorzej przełamać pierwsze lody. A potem trzeci tydzień ze świadomością, że za 7 dni wyjeżdżasz jest najcudowniejszym tygodniem na świecie, haha! Kiedy przyszedł dzień wyjazdu byłam gotowa na wszystko! Taka byłam stęskniona za tatą, psem i wszystkim, że ledwo sie powstrzymałam, żeby nie uronić łez. Najbardziej brakuje mi chyba (jeśli chodzi o zabiegi) wanny z hydromasażem, była GENIALNA! :D
Poznałam naprawdę cudownych ludzi, bardziej lub mniej chorych, ale mam z nimi kontakt do dziś! Czy wrócę? Nie wiem. Nawet nie wiecie ile mnie to kosztowało, myślę, że jak bym pojechała z kimś to będzie mi raźniej. Ale ogólnie to była naprawdę super przygoda i zaczęłam rok z wielkim kopem w tyłek! Polecam! 
Ja już się z Wami żegnam, mam nadzieję, że dotrwaliście do końca i życzę miłego tygodnia, bye!
.......................................................
Snapchat: 
                                                           
Instagram:
                                                           


Czytaj dalej »

Spełniam kolejne marzenie!

Hejka! 
Wiem, że dzisiejsza notka miała być o ośrodku w którym byłam, ale postanowiłam zmienić troszkę kolejność, póki moje emocje są co do tego tematu świeże. Kiedy byłam jeszcze w Jaworzu dostałam niesamowitą wiadomość. Na tyle niesamowitą, że jak sobie o tym pomyślę to chce mi się płakać ze szczęścia. Po raz koleny biorę życie w swoje ręcę i spełniam marzenia. To chyba jedno z moich największych marzeń, jeszcze pół roku temu nawet bym o nim nie pomyślała. Jadę na koncert Justina Biebera w Krakowie. Zobacze kogoś, komu tyle zawdzięczam, kurcze, nie wiem jak to ubrać w słowa. Za każdym razem mam ciarki, gdy słyszę jego głos na żywo, a coś czuje, że ta trasa zmiażdży wszystkich. Kocham więź beliebers z Justinem, kocham kiedy cała arena zaczyna śpiewać, kocham akcje, które są tworzone podczas koncertu, kocham kiedy Justin z nami rozmawia, kocham kiedy robi show, a zarazem mogłabym słuchać samego jego głosu i umierałabym ze szczęścia. A świadomość, że za 269 będę w tym uczestniczyć jest no… nie do opisania. Śmieszą mnie ludzie, którzy pytają się mnie czy nie szkoda mi kasy na takiego 'dupka' przy czym kupują sobie za tą cene trzecią pare air force'ow. Ja przynajmiej jadę spełnić swoje kolejne zadanie, a Tobie życzę miłego siedzienia w domu w swoich force'ach. :) Najchętniej oznajmiłabym to całemu światu i zabrała wszystkich ze sobą, bo jak widze jak niektórzy dosłownie walczą o spełnianie marzeń, to mam ochotę zabrać wszystkich do walizki. I obiecuje, że zrobie wszystko, żebyście mieli jak najwięcej pożytku ze mnie, będę do Was dzwonić jak będziecie mieli ochotę, wsyłać milony snapów i wszystko czego sobie zapragniecie, ale to w swoim czasie wszystko powiem. A żeby swoje szczęście dopełnić jadę z najcudowniejszą osobą jaką mogę sobie wymarzyć, z tą samą osobą co byłam na koncercie Ariany, z moją cudowną kuzynką, o której będzie zresztą notka, bo jest zbyt wspaniała, żeby tak mało miejsca było jej poświęcone. Ustaliliśmy sobie, ze na koncerty jeździmy razem, bo najbardziej to przeżywamy i najbardziej się rozumiemy, każdemu życzę takiej osoby. No to Z KIM SIĘ WIIIIIIIDZĘ?! Mam nadzieje, że z każdym, kto sobie tego wymarzył! Miłego spełniania marzeń, ściskam Was mocno, love! 
Więcej na:
Insta- nikabialczak
Snapchat- nikaari1
Czytaj dalej »

Gdzie, czemu i jak? Czyli mały update.

Hejka! Nie chce żeby znowu na moim blogu zagościła tak długa przerwa bez słowa wyjaśnienia, dlatego też napisze krótko o tym gdzie jestem i co tutaj robie. 
A więc jestem na trzytygodniowym turnusie rehabilitacyjnym w Jaworzu (w Bielsko Białej). Przejachałam tu głównie w celu zrobienia sobie nowego gorsetu, ale niestety muszę zostać tu na trzy tygodnie conajmniej. Czy mi sie podoba? Nie wiem, ja chyba nie lubie już być tak długo i daleko od domu i od moich najcudowniejszych przyjaciół. Poznaje nowe osoby, jednak co u siebie to u siebie. Jestem chyba nie nauczona tak. To jest dopiero początek mojego pobytu tutaj, więc wszystko może się zmienić. :) Co do częstotliwości dodawania notek, to muszę się jeszcze zastanowić czy zrobić jedne duże podsumowanie z wieloma (mam nadzieje) zdjęciami, ale to dopiero za 2 tyg, czy zrobić jeszcze jeden uodate za tydzień i moje odczucia. Dajcie mi znać jak by Wam bardziej pasowało i co by Wam się lepiej czytało. Dzisiaj tak krótko, bo po prostu chciałam być z Wami szczera i mieć czyste sumienie, a wy trzymajcie za mnie kciuki i koniecznie piszcie, kiedy napisać kolejną notkę! 
Buzi i do zobaczenia! 

Czytaj dalej »

Czego nauczyły mnie postacie z Harrego Pottera?

No hejka!
Dzisiaj pisze dla Was posta z telefonu! Odcieli mi internet, głupki. :/ Na szczęście na pomoc przychodzi mi mój pakiet internetowy, czas zobaczyć jak działasz, skarbie. :D Długo zastanawiałam się co tu dzisiaj napisać, bo jednak aplikacja bloggera ma dużo ograniczeń i nie mogę zrobić tutaj wszystkiego, co mogłabym zrobić na komputerze, lecz wymyśliłam! Dużo osób nie rozumie mojej fascynacji serią Harrego Pottera i okej, rozumiem, nie każdemu może się spodobać, ja jednak chciałam pokazać Wam, że w tym filmie nie chodzi tylko o magię. Nie chodzi tylko o jakiś inny świat. Ja bym powiedziała, że magia jest tu tylko dodatkiem. I nie wiem czy tylko ja tak mam, ale bardzo utożsamiłam się ze wszystkimi bohaterami tej serii i jak słyszę, ze Harry Potter demoralizuje, to mam ochotę trzasnąć komuś książką w łeb. Zresztą zaraz zobaczycie dlaczego. 
Harry Potter- zacznijmy od głównych bohaterów. Jest to postać wyjątkowa, wnosząca wiele do mojego życia.Przede wszystkim nauczyłam się, że NIGDY nie warto rezygnować ze swoich marzeń, celów, trzeba pomagać każdego, nie ważne czy był naszym wrogiem czy przyjacielem. Tak trzeba i tyle. Powinniśmy również szanować swoje rodziny, rodziców, bo niestety- w każdej chwili możemy ich stracić. Uwielbiam go za to, że przez 7 książkowych tomów, a 8 filmowych części nie tracił pogody ducha i swojej dziecięcej wrażliwości. Zawsze wchodził tam gdzie nie powinien, ale przez to dotarł tam gdzie dotarł. Masło maślane, wiem, ale mam nadzieję, że zrozumiecie o co mi chodzi. 
Hermiona Granger- Hermiona za to pokazała, że nauka i zdrowy rozsądek czasami się przydaje, no i jeżeli oglądaliście choć raz HP to wiecie ile razy razy Hermiona wyciągała chłopaków z tarapatów. Oprócz tego też wielkie poświęcenie, kiedy na przykład CZYŚCIŁA PAMIĘĆ RODZICÓW! Wiecie jakie to musiało być straszne, kiedy miała gdzieś z tyłu głowy, że jej właśni rodzice nie będą wiedzieli kim ona jest?! Nie mogę sobie tego wyobrazić. 
Ron Weasley- Tutaj głównie poświęcenie dla przyjaźni. Ile razy Ron się czegoś bał, ale dla bezpieczeństwa swoich przyjaciół pomógł im, mimo gigantycznego lęku przed np. pająkami czy ogólnie czarną magią. U niego cenię również to, że był takim gapą. Naprawdę.  Zawsze potrafił rozluźnić atmosferę i przestać myśleć o kłopotach, które czyhają za rogiem, kiedy inni się zamartwiali. Nie raz brakuje Nam tego w życiu codziennym, prawda? Takiego spokoju mimo wszystko. 
Fred i George Weasley- idealnie odzwierciedlenie rodzeństwa. Ciągłe przekomarzanki, spięcia, jednak jak to się mówi "w kupie siła!" I kiedy już znajdą nić porozumienia to razem są nie do zdarcia. Kiedy jednak Fred umiera, George bardzo przeżywa śmierć bliźniaka i ten moment zawsze wzrusza mnie do łez, mam wtedy czas refleksji i zawsze za bardzo się wczuwam i płacze. ZAWSZE. No w każdym razie bliźniacza czy ogólnie rodzeństwowa (? :D) miłość jest nie do zerwania.   
Albus Dumbledore- był bardzo oddany hogwartowi, jestem pewna, że kochał tą szkołę i opiekował się nią najlepiej jak mógł. Wydaje mi się, że każdego ucznia traktował jako… wnuka/wnuczke? Syna/córkę? Nie wiem, ale wiem, że jako kogoś bardzo bliskiego. Bo przecież za byle kogo nie oddaje się życia, prawda? Ciarki mi przechodzą jak o tym piszę. Tak, opiekuńczość to jego jedna z najlepszych cech. 
Luna- tutaj krótko ją opisze, nie ma co się rozwodzić, po prostu to że ktoś według innych wygląda na pomylonego, nie znaczy że nim jest. I to tyczy się wieeelu ludzi. :)
Draco Malfoy- tak, od niego też można się naprawdę wiele nauczyć. Nikt mi nie powie, że są ludzie, którzy są w 100% źli, że nie ma w nich ani kropki wrażliwości, kieruje nimi tylko chciwość, nienawiść, pogarda innymi. Może Ci ludzie, których uważasz za złych potrzebują tak naprawdę pomocy? Znaku, że to co robi jest niestosowne? Może dzięki Tobie odnajdzie światełko w tunelu? Draco został zmuszony do złych działań. Rodzice go tak wychowali, on nie rozumiał , ze to co robi jest okropne… ON BYŁ WRAŻLIWYM CHŁOPAKIEM! W każdym jest chociaż kapka dobroci. 
Voldemort- żądza władzy, szlachetne pochodzenie i uprzedzenia mogą zniszczyć. I takim też sposobem zniszczył siebie. 
Snape- moją ulubioną postać zostawiłam na koniec. Nawet nie wiem od czego zacząć. Nie oceniajmy ludzi po okładce. Nie wiemy jacy są, kim są, co przeżyli, a jak zwykle oceniamy, "bo wygląda dziwnie". Kto oglądając Harrego Pottera po raz pierwszy stwierdził, że NAPEWNO będzie złą postacią, przejdzie na ciemną strone mocy itd? Tak, ja też. I kiedy obejrzałam ostatnią część byłam W TAKIM SZOKU, ŻE WTF?! I kiedy już ochłonęłam, pomyślałam "kurde, to była tylko postać, a co jak ja oceniam tak ludzi podświadome?" I od tamtego czasu staram się kontrolować moje myśli i słowa na temat innych ludzi. Nawet nie wiecie jak mi przykro było I NADAL JEST, kiedy dowiedziałam się, że Alan Rickman nie żyje. Po prostu to był taki cios, że sobie nie zdajecie nawet sprawy. 
Mam nadzieję, że taka forma Wam się spodobała piszcie wasze odczucia i zapraszam do dyskusji! Do następnej notki! :*

Czytaj dalej »

Ulubieńcy listopada&grudnia! ♥

Hej!
Kurde, nie wiem od czego zacząć, tyle mnie tu nie było! Przepraszam, ale wiecie- przerwa świąteczna, sylwester, szczerze mówiąc trochę zapomniałam i chciałam też odpocząć. Tak też się stało, ale czas wracać do pracy! Mam dużo energii i pomysłów, więc let's go! Dzisiaj przychodzę do Was ulubieńcami aż dwóch miesięcy. Ze względu na to, że zawsze było coś lepszego do napisania a te dwa miesiące były tak NIESAMOWITE, że stwierdziłam- muszę. Muszę to napisać i kropa. I tak oto jestem. ;)
Zdarzenie miesiąca. ♥
Jeżeli chodzi o listopad to nie byłabym sobą, gdybym nie dała informacji o PPPPPPPPPŁŁŁŁŁŁŁŁŁYYYYYYYYYCCCCCCCCCIIIIIIIIIIIIIIEEEEEEE JJJJUUUSSSTTTIIINNNNAAAA!!!!! (tak, zawsze tak reaguje) Cudowna, niepowtarzalna, szczera, uczuciowa (?), wywołuje u mnie takie emocje, że wy sobie nie zdajecie sprawy, słucham jej jak nienormalna. NAWET MÓJ BRAT SŁUCHA TEJ PŁYTY, A TO JUŻ MÓWI SAMO ZA SIEBIE! Trochę za dużo caps lock'a i wykrzykników, ale to chyba najlepiej wyrażają one moje uczucia, wybaczcie. :D
A w grudniu święęęta! Tak mi przykro, że wszystko się skończyło, wiecie jak kocham wigilię i całą atmosferę, ja po prostu ją chłonę. Ale, ale moi drodzy, OPRÓCZ tego jest jeszcze świąteczna EPka Ariany- Christmas&Chill. Słuchałam na przemian z purpose, GENIALNA. I najważniejsze przy czym pewnie się poryczę pisząc to. Nie chce się rozpisywać za bardzo, bo na to przyjdzie czas, trzy słowa tylko: koncert Justina, jadę.
Piosenka miesiąca. 
W tym przypadku ta kategoria będzie tylko formalnością, zapieczętujmy to co powiedziałam wcześniej
listopad- cała płyta "Purpose"
grudzień- EPka "Christmas&Chill"
Uszczęśliwiacz miesiąca. ♥
SPEŁNIANIE MARZEŃ I CELÓW. Uwierzcie, nie ma nic lepszego niż satysfakcja ze spełnionego marzenia/ celu. Jak ja sobie pomyślę, że w ciągu dwóch miechów spełniłam dwa marzenia i jestem w trakcie realizacji jednego z moich celów jestem z siebie dumna. Po prostu. Polecam! :D
Zdjęcie miesiąca. ♥
No i tutaj jestem trochę w kropce, bo zmieniłam telefon i nie mam żadnych fajnych zdjęć. Ba! Zdjęć nie mam w ogóle prawie.. ALE WIEM! W nagrodę dostaniecie ode mnie suchara, uwaga!
Dlaczego podłoga może kłamać?
.
.
.
- Bo kryje ją dywan..
HAHAHAHAHA, lecimy dalej.
Rada miesiąca. 
Pamiętajcie, że to co z siebie dajecie, co sobą reprezentujecie WSZYSTKO do Was wróci prędzej czy później i ja jestem tego żywym dowodem. Myślę, że nie tylko ja. Przestańmy siebie obgadywać, siać nienawiść do innych, zawsze będzie ktoś od Was lepszy, wyższy, szczuplejszy, bogatszy. Ale ty skup się NA SOBIE. To twoje życie, więc jeśli ciągle będziesz zwracał uwagę na innych to, po pierwsze- życie umknie Ci między palcami, po drugie- nie będziesz się rozwijał/a, będziesz patrzał/a na sukces innych, a ty będziesz stał/a w miejscu, a po trzecie- po prostu nie będziesz szczęśliwy/a. I tyle.
Dziękuje Wam za uwagę, mam nadzieję, że Wam się podobało i życzę cudownego tygodnia. Jesteście najlepsi!
-----------------------------------------------------------------------------------------
snapchat-nikaari1
Czytaj dalej »
Believe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka